Zamienione zostaja na PODPARYSKIE ZAPISKI. Sloneczny Trieste nad Adriatykiem zostal bowiem zamieniony na norke w Podparyzu. A koszmar ten czy tez bajka ta zaczela sie 6 pazdziernika 2007 roku. A podparyska wies zastapilo juz miasto w kraju wurstem i piwem plynacym. Czyli Ze Germans i ja.
RSS
sobota, 17 lipca 2010
wolanie o pomoc

Wzielam prysznic, po czym zauwazylam, ze nie mam recznika. Pan maz siedzi za sciana. Krzyczec nie bede, bo obudze malego potwora. Zastukam w sciane- naszla mnie wspaniala mysl.

- stuku puku- ja

- stuku puku- pan maz

- stuku puku- ja

- stuku puku- pan maz

Postukam tak z 5 minut, to sie zorientuje , ze jednak cos chce i nie stukam sobie dla zabawy- pomyslalam

Po 5 minutach stuku pukania nic!

Zastosujemy sos morsa. Na pewno sie kapnie.

-stuk stuk stuk stuuuuk  stuuuuk stuuuuk stuk stuk stuk

- stuku puku- pan maz

No to jeszcze raz

- stuk stuk stuk stuuuuk stuuuuk stuuuuk stuk stuk stuk

-stuku puku- pan maz

A cholera niech go wezmie. Wylaze i tak juz wyschlam.

 

pozdrawiamy

 

 

 

14:11, maramart
Link Komentarze (4) »
sobota, 15 maja 2010
tesciowa

Niedawno tu byla, niedlugo znow bedzie.

Nie ma bowiem nikt lepszego pomyslu na wychowywanie dziecka jak ona. Ooo!

21:44, maramart
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 kwietnia 2010
co nowego?

Mamy juz rok! tratatam!!!

Nadal wstajemy w nocy. Mamina jest juz u kresu cierpliwosci.

Nadal ssiemy cycke. Mamina jest juz u kresu cierpliwosci. Na szczescie pogodzilismy sie z lyzka i jemy tez normalne jedzenie. Ee tam, jemy, palaszujemy az sie nam uszy trzesa.

Ostatnio na liste rzeczy, ktore probowalismy skonsumowac weszly: suchy lisc, platek zonkila, badyl, piach. Gust kulinarny malego nieraz mnie zadziwia.

I to tyle. Nie pisze. Nie to,ze nic sie nie dzieje. Oj dzieje sie dzieje. Niestety czasu brak. Oj brak!!! Slyszy ten, co czas ludziom przydziela? Mam nadzieje, bo przydaloby sie go wiecej.

Od czasu do czasu postaram sie cos napisac co by ten blog nie zniknal, bo mam tu linki do blogow, ktore nadal chcialabym czytac.

pozdrawiamy

 

20:54, maramart
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 listopada 2009
smiesznosci jezykowe

Mieszkamy na ulicy, ktorej nazwa nijak kojarzy sie z Niemcami i nic z nimi wspolnego nie ma. No jedynie znajduje sie ona w miasteczku niemieckim. Mieszkam przy Rhode Island Allee (ktos wie gdzie to jest? zapraszam na kawke). Nazwa ulicy stwarza problem. Juz sie przyzwyczailam do literowania jej kazdej napotkanej osobie.

-Gdzie pani mieszka?

-Rhode Island Allee/

-?????????

-R-H-O-D-E I-S-L-A-N-D Allee

- aha

Zawsze po moim literowaniu nastepuje 'aha'. Nie zawsze jednak to aha jest poprzedzone faktycznym zrozumieniem i zarejestrowaniem nazwy ulicy.

I tak, na przyklad, list z banku dostalam zaadresowany do

pani maramart

Robert Island Allee

Chociaz Island zrozumieli:)

I nie nie, nie pomaga tlumaczenie, ze to nazwa stanu w USA. PO takim tlumaczeniu, po drugiej stronie nastepuje:

-??????????????

:)

A ponizej moj krolewicz

Mam juz 4 zeby, dwa nastepne w drodze, praktykuje raczkowanie:)

 

pa

13:01, maramart
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 listopada 2009
na dobranoc

przychodzi B do lozka:

-wiesz co znalazlem na koszulce?

-co?

-kupe

 

dobranoc

21:11, maramart
Link Komentarze (1) »
mama wspomoze

Na mame zawsze liczyc mozna. Mama zawsze corke wspomoze, otuchy doda, rady zlotej udzieli. Prawda?

rozmawiam ze swoja mamina przez telefon.

-tylko jak ty idziesz z nim do dklepu, to nie zostawiaj go przed sklepem, bo jeszcze ktos takiego fajnego chlopczyka ukradnie.

eee? A jakby nie byl fajny? to co? Nie wzieli by?

swoja droga, muzialabym byc niezle walnieta zeby zostawic dziecko przed sklepem.

kochana mamusia

21:09, maramart
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 października 2009
tesciowa z odsiecza

Tesciowa z odsiecza przyjechala pomagac nam w przeprowadzce ( o przeprowadzce pozniej).

Jak juz pisalam, tesciowa moja smieszna jest. Stoje sobie w pokoju i cos tam robie. Podchodzi tesciowka i mowi:

- Zobacz, te polki na ksiazki sa ciemne (o kolor chodzi) i tu na tej gornej polce masz same ciemne ksiazki (tez o kolor chodzi). To tak nieladnie wyglada.

Patrzylam na tesciowke z buzia otwarta szeroko i oczami chyba jescze szerzej i nie wiedzialam co powiedziec. Pobila sama siebie.

Moglam jej powiedziec tak, jak to pozniej podpowiedziala mi moja siostra: tak tak, ja jutro dokupie tak z metr zielonych i metr zoltych i pomieszam.

Rece opadaja!

Ja tak, moi mili, cale dnie mialam. Tesciowa nie potrafi po prostu usiasc. Ona musi biegac i wynajdowac rzeczy do zrobienia, na przyklad te ksiazki. Czy tez rozpakowywanie kartonow przed rozpakowaniem mebli. 'Bo trzeba tu juz uporzadkowac.' Ja sie zastanawiam jaki to porzadek, jak sie wyjmuje wszystko z kartonow i rozklada gdzie popadnie.

Tak tak, tesciowka moze rozbawic do lez. Moze jednak wsciec czlowieka okropiscie. Oj moze. Bowiem tesciowa, wielka przeciwniczka grzybow, wykorzystala przeprowadzke do tego zeby wywalic mi wszystkie grzyby. I tak poszly do kosza:

1.chinskie grzyby (portafie wybaczyc, pojde do sklepu i kupie sobie),

2. sloiki grzybow marynowanych od mej ciotki ( po kilku dniach zgrzytania zebami, powiedzialam sobie, ze jej daruje i nic nie powiem),

3. Totebka grzybow suszonych od mojego taty ( nie daruje, gotowam zabic).

w sumie ciesze sie, ze te grzyby suszone, a raczej ich brak, odkrylam jak przestepczyni juz wyjechala, bo ja naleze do osob bardzo wybuchowych. Jestem furiatka, krzykacz, histeryczka. Powiedzialabym z pewnoscia, oj z pewna pewnoscia, kilka niemilych slow i nasze relacje juz na dlugo by sie pogorszyly. Tesciowka oczywiscie sie nie przyznaje. Ale mnie nie przekona. Jescze ten wyklad na temat szkodliwosci grzybow, ktory to nam dala ktoregos wieczoru, nie pozostawia watpliwosci. Pomyslala bab, ze jej syna i wnuka potruje!

Ale ja sie jej odwdziecze. Bo ja pamietliwa malpa jestem, a szegolnie malpa.

A ponizej ja i moj ksiaze.

 

pa

14:09, maramart
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 sierpnia 2009
smiesznosci jezykowe

I o tesciowej tez bedzie.

Pierwszy raz moja tesciowa doprowadzila mnie do lez dzien po moim slubie. A juz opowiadam dlaczego. Poprawiny robilismy u nas w podparyskim ogrodku. W pewnym momencie podszedl do mnie szwagr moj ukochany i mowi:

- tesciowka twoja podeszla do mnie i pyta sie dlaczego ty na jej syna mowisz Hania.

- eee?

No kompletnie nie wiedzialam o co chodzi. Szwagr sie smieje. No i po kilku minutach zatrybilo. No tak, ja nieraz na mojego B wolam honey. Hania czyli:)

Kolejny raz tesciowa mnie rozsmieszyla jak...

Patrzyla na mnie spod byka, jak ja do jej wnuka jedynego ukochanego, za ktorego by zabila nawet mnie, oczy wydlubala, mowilam 'zabko'. No jak to tak mozna! ale nic mi nie mowila. Poszla na skarge do swego synka (B sie znaczy). No bo tak, moi mili. Zaba w jezyku rosyjskim to po naszemu r

opucha. No a jak to na jej wnuka ropucha mowic!!

I jeszcze jeden raz tesciowa mnie rozmieszyla jak...

Jak byli z tesciem w Paris, poprosilismy ich zeby kupili nam cos w aptece. Kupili, przywiezli, podziekowalismy. Teraz tesciowka przed odjazdem (tak tak, juz pojechala:) mowi do B zebysmy po nich umyli brodzik pod prysznicem. 'Tym plynem co wam kupilam we Francji umyjcie'- dodala. I tu B zdebial. Para mu uszami poszla, tak sie chlopak zastanawial co to za plyn ona nam przywiozla. No i sobie przypomnial. Plyn pod prysznic i zel do higeny intymnej. No ja nie wiem skad tesciowa wydumala, ze we Francji plyny do mycia lazenki kupuje sie w aptece. Doprawdy nie wiem.

A wczoraj tesciowa mnie rozbawila jak...

Zadzwonila do synka swego jedynego spytac jak tam jej w

nuk ukochany jedyny, bo moze cos od wczoraj sie zmienilo. No i mowi nam,ze ona zadzwonila do pediatry takiego a takiego spytac sie dlaczego dzieci placza. Bo jej wnuk nieraz placze i moze cos z nim nie tak jest.

A tak w ogole jak czegos w zyciu nie wiecie, to spytajcie moja tesciowke. Ona wie wszystko. I w dodatku ona wie ewszystko najlepiej:)

Ale ja lubie swoja tesciowa. Taka niepowtarzalna jest. Mowie wam.

p.s. Ostatnio pokazywalismy malemu ksiazeczke z kolorowymi obrazkami. B pokazuje na kaczke i mowi 'utka'. Ja patrze na niego , na obrazek, na niego, na obrazek i mowie: zdebiales tata, to nie lodka, to kaczka. ' Niet, eta utka' -mowi B i dodaje 'Utka kra kra'. Ech, ja nie wiem jak to nasze dziecko nauczy sie tych jezykow. Chyba mu sie pokretoli to wszystko. No bo jak to mozliwe zeby lodka wygladala jak kaczka i na dodatek robila kra kra. Doprawdy nie wiem.

pa

m

15:19, maramart
Link Komentarze (5) »
piątek, 31 lipca 2009
wizyty, rocznice i takie tam

czyli bardzo osobiscie.

Ostatnio odwiedzila nas znajoma tesciow. To znaczy do nas przyjechala odwiedzic tesciow, ktorzy to u nas goscili. Pokazalismy znajomej tesciow zdjecia z naszego slubu i troche sobie powspominalismy. Fajnie tak bylo sobie odkurzyc, mimo ze slub przeciez calkiem niedawno. No wlasnie, niedawno byla pierwsza rocznica. tak tak, razem z B mamy juz (albo i dopiero) roczek. A w nasza rocznice niestety nigdzie nie wyszlismy, ale nie bylo tak zle: brzdac byl bardzo grzeczny, tesciu zrobil obiad, a moj B upiekl ciasto.

a to kawalek naszych wspomnien. prosto z Podparyza M i B

 

19:58, maramart
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 lipca 2009
me przypadlosci, smiesznosci i slabosci

Zostalam postrzelona przez Qoopke z wysp.

No wiec oto reguly strzelaniny:
1. Nalezy zostac postrzelonym oczywiscie.

2.Jak juz jest sie ustrzelonym, nalezy podac link osoby, która nas postrzeliła.

3.NA blogu wstawic reguly strzelaniny.

4. Nastepnie najgorsze, bo trzeba swiatu podac 6 faktow ze swojego zycia, czy to smiesznych, czy innych.

5. No i strzelic do 6 osob, oczywiscie po uprzednim tych ofiar poinformowaniu,ze zostana wrobione w ta strzelanine.

Ech i to tyle.

Teraz male tlumaczenie z mej strony. Jako ze juz kiedys zostalam postrzelona, wstawiam wiec (prawie)to samo.

A to oto 6 martowych przypadlosi, smiesznosci i slabosci:

1. Jestem maruda nad marudami, krolowa wszystkich marudzacych i narzekajacych stworzen chodzacych po tej ziemii. Marudze zawsze i wszedzie. A jak sie trafi, ze cos dziala dobrze, ze cos wyszlo i jest ok., to jestem niezadowolona i marudze, ze nie moge sobie nawet pomarudzic i ponarzekac.

2. Ostatnio powiedzialam pewnemu Francuzowi, ze stanowczo wole sery wloskie od francuskich (!). I jest to prawda. Ilekroc we Francji przechodzilam obok stoiska z serami musialam zatykac nos, bo robilo mi sie niedobrze. Dla mnie te sery jedyne co maja, to zapach. smaku jednak im brakuje.

3. Siusialam kiedys pod kosciolem. Bylo to najciemniejsze miejsce, poza tym dalej bym juz nie doszla.

4. Pierwszy raz w zyciu sprobowalam papierosow u mojej babci. Znalazlam jakies stare bez filtra (!) w szafce kuchennej. A bylo to dawno temu i smakowalo mi bardzo:)

5. Jestem Polka, ktora jest z Rosjaninem, ktorego to poznala we Wloszech, i z ktorym to do niedawna mieszkala we Francji, a teraz mieszka w Niemczech:) Ot taki male pomieszanie z poplataniem.

6. Jestem bardzo niecierpliwa i malo wyrozumiala. Mialam byc nauczycielka, ale nie za bardzo potrafie zrozumiec jak ktos moze czegos nie rozumiec. Nie trafia to do mnie poprostu. Nie nadaje sie. Wykrecilam sie wiec z nauczycielstwa. A nieduzo brakowalo, musze sie wam przyznac.

A teraz znow bede sie tlumaczyla. Jako ze ostatnimi czasy malo sie blogowo udzielam, nie poznalam zbytnio nowych ludzi, do ktorych osmielilabym sie strzelac, a troche starych znajomosci wyginelo. Ale jezeli ktos to przeczyta i pomysli: 'hej, mnie nie postrzelono nigdy', to prosze sie zglosic, a ja zestrzele.

pozdrawiam

m

A ponizej moj carewicz.

14:24, maramart
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13